eGospodarka.pl
eGospodarka.pl poleca

eGospodarka.plGrupypl.misc.samochodypuknięcie - próba naciągactwa?
Ilość wypowiedzi w tym wątku: 77

  • 11. Data: 2011-05-25 21:34:57
    Temat: Re: puknięcie - próba naciągactwa?
    Od: "pm" <x...@w...pl>

    ?>Dlatego podejrzewam, że szukał jelenia i możliwe że nawet
    > teraz nie zgłosi tylko będzie jeździć dalej i czekać na takiego co
    > grzecznie napisze że rozwalił mu zderzak.

    [...]

    > To nie jest kwestia psa ogrodnika, bo facet z tego nie dostanie kasy z
    > TU (prawdopodobnie przedstawicie handlowy, auto flotowe jednej z dużych
    > firm, w leasingu).

    e... przeczysz sam sobie.
    weź wyluzuj, bo już chyba Ci się pomyliło kto komu w co wjechał.
    gdyby nie ugoda to, żona dostałaby mandacik (i punkty), wnoszę że lepiej by
    się pewnie poczuła niż teraz , tracąc rzeczone 100zł zniżki i jeszcze
    dzieląc zapałkę na 4.




  • 12. Data: 2011-05-25 22:12:20
    Temat: Re: puknięcie - próba naciągactwa?
    Od: Michał Gut <m...@w...pl>


    ubezpieczyciel zglosi sie do ciebie zeby potwierdzic ze byl dzwon gdy
    poszkodowany zglosi szkode.
    mozesz mu napomknac(ubezpieczycielowi) ze uszkodzenia na samochodzie
    poszkodowanego nie odpowiadaja stanowi twojego pojazdu.
    jesli uznaja ze odpowiadaja to nic nie robisz z tym. ubezpieczyciel sam sie
    bedzie bronil przed wyludzeniem. ty im mozesz jedynie zasygnalizowac zeby
    baczniej patrzyli


  • 13. Data: 2011-05-25 22:25:52
    Temat: Re: puknięcie - próba naciągactwa?
    Od: Bydlę <p...@g...com>

    On 2011-05-25 20:11:43 +0200, MZ <"mcold0[wyt]"@poczta.onet.pl> said:

    > W dniu 2011-05-25 19:46, Bydlę pisze:
    >> Trzeba było jechać prawidłowo.
    > Aha, trzeba.


    I zauważ, że to rozwiązuje wszelkie problemy.
    Powstałe właśnie przez jazdę nieprawidłową.
    Co dalej?
    To trudno wytłumaczyć pokoleniu wychowanym na komputerowych grach (trzy
    życia, kody do nieśmiertelnośći itp.), ale spróbuję:
    dalej następuje odpowiedzialność za czyny. Czasem wystarczy przeprosić,
    czasem naprawić szkodę, czasem zadośćuczynić, a czasem (ale to już
    coraz rzadsze) żyć z odium...

    >>
    >>> Niestety pertraktacje nic nie dały,
    >>
    >> I tu wkracza coś, co wynosi z domu każdy dorosły - odpowiedzialność z
    >> swoje czyny.
    > I tu wkracza (ponownie) umiejętność czytania ze zrozumieniem.


    To raczej ty masz z tym problemy - doskonale wiem, co napisałem i dlaczego.
    Stuknęła w cudzy pojazd i trzeba ponieść konsekwencje swojego czynu.


    > Gdzieś
    > wyczytałeś że próbowała uciekać

    Ty masz naprawdę spore problemy - gdzie, wg ciebie, napisałem, że uciekała?
    ;>>>


    > Żona chciała mu
    > zapłacić

    Dysponowała kosztorysem naprawy?
    Kul...


    > , zwłaszcza że "uszkodzenie" które wskazał było śmieszne.

    To ty tak twierdzisz, bo nie twoje auto uszkodzono.
    My - jak wspominałem - nie widzieliśmy ani jednego, a ni drugiego pojazdu.
    Ani przed, ani po zdarzeniu...
    ;>


    > Potem
    > sam stwierdził że "ze 300 zł będzie" chociaż dla mnie to śmieszne, ale
    > nawet te 300 była skłonna mu dać do łapy

    Jeszcze lepiej.
    Przemyśl to dokładnie...

    > Mi nie chodzi zresztą o tą zwyżkę tylko o cwaniaka

    Cwaniak specjanie i złośliwie stanął na drodze samochodu, który
    prowadziła twoja żona?
    Co za świnia...


    > , który zestresowanej
    > babce wmówił że uszkodziła mu zderzak który wcześniej już był
    > wielokrotnie poprzycierany.

    Ty tak twierdzisz.
    My (chyba wspominałem?) nie mamy pojęcia o czym piszesz, bo nie
    widzieliśmy tych pojazdów...

    >
    >>> Zresztą wina żony, nie
    >>> neguję,
    >>
    >> I to niby ma zasługiwać na jakieś specjalne traktowanie? Przecież to
    >> _była_ jej wina...
    >> ;>
    >
    > Ty tak masz od urodzenia czy pracowałeś nad tym?

    Nie, mam to na skutek procesu kształcenia.
    To, że synapsy u mnie robią tylo ułatwiło ten proces, ale go nie zastąpiło.
    Ale jeśłi chcesz, napisz jaka to bohaterska postawa była.
    W końcu nikt tego nie zweryfikuje...

    > Fotki mam, ale chyba nie ma sensu ich wrzucać

    Skoro tak twierdzisz...

    >
    > o to chodzi w moim pytaniu


    Pytasz jak być odpowiedzialnym i odpowiadać za swoje czyny?


    >> Nie teraz, a wtedy - czekanie na policję.
    >>
    > Policja dałaby mandat, uderzenie z tyłu zwykle jest dla nich
    > jednoznaczne.


    Cieszę się, że jednak to zaakceptowałeś.

    >>
    >>> Czy
    >>> można coś z tym jeszcze zrobić
    >>
    >> Tak.
    >> Pokazać samochód Goździkowej.
    > Aha.
    >> Albo rzeczoznawcy (trzeba go nająć).
    > W celu?

    Twierdzisz, że ślady dowodzą, iż niemożliwe było uszkodzenie tamtego pojazdu.
    To teraz zgadnij jak chcesz przekonać sędziego, że masz rację.
    Poprosisz o zeznanie Goździkowej, czy rzeczoznawcy?
    ;>>>



    --
    Bydlę


  • 14. Data: 2011-05-25 22:42:01
    Temat: Re: puknięcie - próba naciągactwa?
    Od: "bratPit" <k...@o...pl>


    > padło w końcu na mnie (a właściwie na moją żonę, ale zniżki moje :]).
    > DC, korek, podjeżdżanie i bum, a właściwie puk, w tył poprzedzającego
    > auta.
    > Po zjechaniu na bok oględziny - na aucie żony nic. Facet z samochodu z
    > przodu upiera się, na wgniecenie na zderzaku i rysę, na oko około 15 cm
    > i twierdzi że "to teraz".

    zależy od przypadku,
    we mnie kiedyś wjechał na bramkach na A4 facet z tyłu i też niby się nic nie
    stało, powiedziałem że nie widać uszkodzeń więc przeprosił i się
    rozjechaliśmy, później okazało się, że mam pęknięty ślizg zderzaka, łapę
    zderzaka i pękniętą podstawkę lampy oświetlenia tablicy rejestracyjnej, więc
    byłem stratny kilkadziesiąt złotych, a gdyby chcieć przywrócić auto do stanu
    pierwotnego kosztowałoby mnie to kilkaset złotych (kupując używany zderzak)
    lub >1kzł za nówkę, (nawet gdybym miał namiary na człowieka to i tak był z
    Wawy więc kontakt utrudniony),
    kiedyś indziej dość mocno ja z kolei przywaliłem kobiecie w tył Corolli
    (firmówka) i też nie chciała nic pisać chociaż było widać, że plastiki w
    bagażniku nie bardzo pasują do siebie (u mnie strat na FV na >8kzł)... o_O

    brat


  • 15. Data: 2011-05-25 22:46:02
    Temat: Re: puknięcie - próba naciągactwa?
    Od: "Dysiek" <b...@b...pl>

    > we mnie kiedyś wjechał na bramkach na A4 facet z tyłu i też niby się nic
    > nie stało, powiedziałem że nie widać uszkodzeń więc przeprosił i się
    > rozjechaliśmy, później okazało się, że mam pęknięty ślizg zderzaka, łapę
    > zderzaka i pękniętą podstawkę lampy oświetlenia tablicy rejestracyjnej,
    > więc byłem stratny kilkadziesiąt złotych, a gdyby chcieć przywrócić auto
    > do stanu pierwotnego kosztowałoby mnie to kilkaset złotych (kupując
    > używany zderzak) lub >1kzł za nówkę, (nawet gdybym miał namiary na
    > człowieka to i tak był z Wawy więc kontakt utrudniony),


    Babka wjechala mi kiedys w zderzak. Z zewnatrz zero sladow, ale w domu
    okazalo sie podobnie jak u ciebie. Zawsze jednak w takiej sytuacji biore nr
    tel i mowie, ze na razie jest ok, ale w domu jeszcze sprawdze. Zadzwonilem
    do babki, powiedzialem co i jak, spisalismy oswiadczenie droga pocztowa i
    bylo git.

    Dysiek



  • 16. Data: 2011-05-25 22:49:54
    Temat: Re: puknięcie - próba naciągactwa?
    Od: "bratPit" <k...@o...pl>

    > Babka wjechala mi kiedys w zderzak. Z zewnatrz zero sladow, ale w domu
    > okazalo sie podobnie jak u ciebie. Zawsze jednak w takiej sytuacji biore
    > nr tel i mowie, ze na razie jest ok, ale w domu jeszcze sprawdze.
    > Zadzwonilem do babki, powiedzialem co i jak, spisalismy oswiadczenie droga
    > pocztowa i bylo git.

    teraz wiem, ba wtedy też wiedziałem ale sam spieszyłem się piekielnie, a tu
    jeszcze mi facet na zderzaku zaparkował ech, no ale mam nauczkę :/

    brat


  • 17. Data: 2011-05-25 22:59:41
    Temat: Re: puknięcie - próba naciągactwa?
    Od: MZ <"mcold0[wyt]"@poczta.onet.pl>

    W dniu 2011-05-25 22:25, Bydlę pisze:

    >
    > To ty tak twierdzisz, bo nie twoje auto uszkodzono.
    > My - jak wspominałem - nie widzieliśmy ani jednego, a ni drugiego pojazdu.
    > Ani przed, ani po zdarzeniu...
    > ;>
    W zasadzie to nie zamierzam dalej prowadzić z tobą dyskusji, ale
    (głównie dla innych z tego wątku, możesz się już nie fatygować z
    kolejnym błyskotliwym komentarzem) wklejam jedno ze zdjęć zderzaka
    poszkodowanego, dla zilustrowania moich wątpliwości. Strzałką jest
    zaznaczone rzekome uszkodzenie spowodowane tym dzisiejszym stuknięciem
    (ta mniejsza ryska, tej dużej powyżej ani pozostałych nie próbował
    sugerować)

    http://imageshack.us/photo/my-images/600/img20110525
    008.jpg/

    --
    MZ


  • 18. Data: 2011-05-25 23:50:12
    Temat: Re: puknięcie - próba naciągactwa?
    Od: " BrunoJ" <b...@N...gazeta.pl>

    pm <x...@w...pl> napisał(a):

    > ?>>> Po zjechaniu na bok oględziny - na aucie żony nic. Facet z samochodu z
    > >>> przodu upiera się, na wgniecenie na zderzaku i rysę, na oko około 15 cm
    > >>> i twierdzi że "to teraz".
    >
    > 1. teoretycznie jeżeli miał choć jedną ryskę z przed zdarzenia to TU nie
    > powinno wypłacić mu odszkodowania
    > (bo element juz wcześniej uszkodzony i nadawał się do naprawy)
    Bzdury jakies piszesz. Zderzak z ryska pukniety pozniej zostanie jak
    najbardziej naprawiony z ubezpieczenia. conajwyzej - jesli sprawny gosc bedzie
    to wycenial dla ubezpieczalni to potraci czesc kasy, traktujac zderzak jako
    niepelno wartosciowy. Mi kiedys wyliczyli ze potraca 30% za male pekniecie
    (ostatecznie pokryli calosc, bo udalo sie zrobic taniej inne rzeczy).

    Tak naprawde najgorsze w tym przypadku jest to ze gosc wezmie kase w lape a
    zderzaka nie naprawi i ze wyraznie wykorzystal naiwnosc malzonki. Coz, nauka
    na bledach...

    --
    pozdr
    Bruno, Bydg
    Citroeny rozne


    --
    Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/


  • 19. Data: 2011-05-26 00:11:59
    Temat: Re: puknięcie - próba naciągactwa?
    Od: "Cavallino" <c...@k...pl>

    Użytkownik "to" <t...@a...xyz> napisał w wiadomości
    news:4ddd5172$0$2442$65785112@news.neostrada.pl...
    > begin MZ
    >
    >> Mi nie chodzi zresztą o tą zwyżkę tylko o cwaniaka, który zestresowanej
    >> babce wmówił że uszkodziła mu zderzak który wcześniej już był
    >> wielokrotnie poprzycierany.
    >
    > Po pierwsze nie każdy codziennie ogląda swój zderzak. Niektórzy w ogóle
    > go nie oglądają, pomijając taką sytuację, jak właśnie stłuczka. Po drugie
    > nawet jeśli były tam inne rysy, to co z tego? Od "puknięcia" jakiś ślad
    > na pewno pozostał, a lakieruje się i tak cały zderzak. Po trzecie skoro
    > gość mówił o 300 zł (i jednocześnie nie chciał gotówki), to cwaniakiem
    > raczej nie był, bo za 300 zł nie da się porządnie polakierować w
    > Warszawie zderzaka, nie mówiąc o usunięciu jakiegoś wgniecenia.

    Mnie ubezpieczyciel za odprysk lakieru na drzwiach (od uderzenia innymi
    drzwiami) wypłacił bez gadania 500, więc jak znam życie należało się 1000.
    I to nie w Warszawie.


  • 20. Data: 2011-05-26 00:17:42
    Temat: Re: puknięcie - próba naciągactwa?
    Od: to <t...@a...xyz>

    begin MZ

    > Dlatego podejrzewam, że szukał jelenia i możliwe że nawet
    > teraz nie zgłosi tylko będzie jeździć dalej i czekać na takiego co
    > grzecznie napisze że rozwalił mu zderzak.

    A ja sądzę, że jesteście lekko bezczelni. Twoja żona wjechała mu w tył,
    narobiła mu kłopotu, stracił przez nią pewnie sporo czasu. Mimo wszystko
    nie wezwał policji, chociaż mógł, a wtedy skończyłoby się zapewne na 300
    zł i 6 punktach karnych. A Wy w obliczu powyższego debatujecie nad tym,
    czy była tam wcześniej jakaś ryska, czy nie było. Jakie to ma właściwie
    znaczenie? Większość aut ma jakieś drobne uszkodzenia na zderzakach,
    wystarczy się dobrze przyjrzeć.

    --
    "An intelligent man is sometimes forced to be drunk
    to spend time with his fools." -- Ernest Hemingway

strony : 1 . [ 2 ] . 3 ... 8


Szukaj w grupach

Szukaj w grupach

Eksperci egospodarka.pl

1 1 1

Wpisz nazwę miasta, dla którego chcesz znaleźć jednostkę ZUS.

Wzory dokumentów

Bezpłatne wzory dokumentów i formularzy.
Wyszukaj i pobierz za darmo: