eGospodarka.pl
eGospodarka.pl poleca

eGospodarka.plGrupypl.misc.samochodyPadł mi akumulator ...Re: Padł mi akumulator ...
  • Data: 2012-01-31 19:55:37
    Temat: Re: Padł mi akumulator ...
    Od: Artur Maśląg <f...@p...com> szukaj wiadomości tego autora
    [ pokaż wszystkie nagłówki ]

    W dniu 2012-01-31 16:00, J.F pisze:
    > Użytkownik "Artur Maśląg" napisał w wiadomości grup
    > W dniu 2012-01-31 15:05, J.F pisze:
    >>> Ile wytrzymuje ... u mnie jakos krotko, ale moze to i moja wina.
    >> Raczej nie :) To kwestia eksploatacji. Trudno się winić za korzystanie
    >> z samochodu :) Jak padnie to się kupuje zwyczajnie nowy, a nie dorabia
    >> jakąś ideologię do domniemanych przyczyn.
    >
    > Musialbym spojrzec w notatki, ale jednak jakos krotko - tzn mysle ze 3-4
    > lata.

    Sam wynik bez rodzaju eksploatacji wielu nie mówi.

    > A przeciez dawniej dalem rade na centrze przyniesionej ze
    > smietnika jeszcze sporo przejezdzic.

    Sierrą? ;)

    > No ale np zastaje aku rozladowany, laduje, drugi raz, kupuje nowy .. i
    > znow zastaje rozladowany, w koncu znajduje ze alarm sie wlacza i miga po
    > nocy, ale pare razy jednak aku wyladowane, jezdze po dziurawych ulicach,
    > na krotkich dystansach, auto czasem stoi dluzej nieuruchamiane.

    To czemu się dziwisz? Samochód jest do jazdy, akumulator część
    eksploatacyjna. Parę osób tutaj napisało, że ich akumulatory mają
    po 9 lat (nawet chyba 10) i w świetnej formie. Idę o zakład, że
    przy Twojej eksploatacji (przy mojej też) trzeba by kupić nowy
    po 3 dniach (no może po miesiącu). Np. w Partnerze (2.0 HDI) nowy
    akumulator (firm różnych) co 3 lata (może 4?) - większość miasto,
    czasem kawałek trasy, często stojący np. tydzień; w Corolli (1.4)
    oryginalny Panasonic padł po chyba 6 latach. Pierwsze 5 lat
    eksploatacja sporadyczna (sporo stała, nawet do rozładowania),
    trochę eksploatacji po mieście, więcej autostrad (bez dziur),
    później jakiś ponad rok regularnej eksploatacji (bardziej
    miejskiej) i fantazyjny pad bezobjawowy - rano jak zwykle
    zapaliła od strzału (mróz był pod 30), wycieczka 3 kilometry,
    zgaszenie i próba ponownego rozruchu po kilku minutach
    zaowocowała łełełeeeeee. Odpalenie z przewodów to oczywiście
    już celem wycieczki po nowy :) Zwykła eksploatacja, samochody
    sprawne, bez żadnej ideologii. Dodam, że ewentualne próby
    doładowania (w Pugu) niewiele zmieniały sytuację - i tak się
    kończyło "telefonem do przyjaciela" i zakupem nowego.

    > Cos mi sie nie podoba rozruch, sprawdzam ladowanie ... ale bez
    > amperomierza cegowego to trudne, napiecie tak na granicy poprawnej
    > pracy, w koncu wymieniam alternator,

    A byłeś u elektryka? Ja jak miałem wątpliwości, to zostawiałem
    samochód na noc (wcześniej wszystko sprawdzał, naprawiał zresztą też)
    i rano sam akumulator był przed próbą uruchomienia "mierzony"
    obciążeniowo np. czymś takim:
    http://akumulatory-prostowniki.blogspot.com/2011/01/
    nowosc-w-ofercie-tester-akumulatorow.html
    Wszystko pięknie wychodziło - zero amatorki.

    > ale aku znow dostal w d* ... no i
    > ganic mam akumulator czy chwalic ?

    http://www.autocentrum.pl/testy/test-akumulatorow-sa
    mochodowych-adac-2007/

    Markowy i drogi wcale nie oznacza dobry, a tani i niemarkowy nie
    oznacza zły :)

Podziel się

Poleć ten post znajomemu poleć

Wydrukuj ten post drukuj


Następne wpisy z tego wątku

Najnowsze wątki z tej grupy


Najnowsze wątki

Szukaj w grupach

Eksperci egospodarka.pl

1 1 1

Wpisz nazwę miasta, dla którego chcesz znaleźć jednostkę ZUS.

Wzory dokumentów

Bezpłatne wzory dokumentów i formularzy.
Wyszukaj i pobierz za darmo: